Tajlandia: Państwo, które z roku na rok cieszy się coraz większą popularnością I ilością turystów. Jego zwiedzenie było na liście moich marzeń. Nasza podróż odbyła się w listopadzie 2017 i trwała łącznie 17 dni. Odwiedziliśmy Bangkok oraz dwie wyspy na wschodnim wybrzeżu, przy granicy z Kambodżą: Koh Chang oraz Koh Khood. Celem wyjazdu było połączenie zwiedzania kultowych miejsc z odpoczynkiem po intensywnym roku.
Informacje ogólne:
1. Przelot - Najdroższa część podróży. Średnie ceny lotów oscylują w granicy ok 2000zł. Nasz przelot liniami British Airways kosztował 2200zł od osoby z międzylądowaniem w Londynie.
2. Bagaż - z racji na przemieszczanie się po Tajlandi zdecydowaliśmy się na zabranie 60litrowych plecaków. Polecamy zabrać ze sobą max 11 kg bagażu.
3. Ubezpieczenie - zdecydowaliśmy się na ubezpieczenie turystyczne AXA Assistance z wysokością składki dla dwóch osób 376zł.
4. Przemieszczanie się po Bangkoku: https://www.transitbangkok.com
5. Szczepienia: Nie są one obowiązkowe, jest to indywidualna decyzja.
6. Lekarstwa: na wyjazd zabraliśmy ze sobą: tabletki na gardło (klimatyzacja), na przeziębienie, na ból brzucha, ogólne przeciwbólowe, wodę utlenioną w żelu, plastry.
7. Wizy - dla obywateli Polski, wizy nie są wymagane.
8. Waluta - Bath (ok 100Bathów to 10zł), najlepiej zabrać ze sobą USD bądź EUR I wymienić w kantorze. Z bankomatów pobierana jest przy wypłacie opłata stała w wysokości 20zł.
Plan podróży:
Poniżej przedstawiam nasz plan podróży. Może będzie on inspiracją dla niektórych.
Dzień 1: Przylot do Bangkoku w godzinach porannych, transfer do hotelu Nasa Vegas, oddalonego ok 20 min jazdy pociągiem w kierunku centrum. Hotel cechuje bardzo dobra lokalizacja. Położony jest on przy trasie szybkiego pociągu ARL oraz w sąsiedztwie kanału, którym wsiadając do Water Taxi można dopłynąć do centrum. Polecam rezerwację hotelu bezpośrednio przez stronę: http://nasa-vegas-bangkok.hotel-rn.com/?lbl=ggl-ex. Często trafiają się promocje I można wykupić nocleg taniej niż przez booking.com. My za nocleg płaciliśmy 90zł, co jak na Bangkok jest ceną bardzo dobrą. Śniadania dodatkowo płatne, cena ok 15zł od osoby. Hotel swoje lata świetlności ma już dawno za sobą, natomiast jako noclegowania, pomiędzy intensywnym zwiedzaniem miasta sprawdza się dobrze.
Tego samego dnia odwiedziliśmy jeszcze dom Jima Thompsona. Osobom, którym nazwisko nic nie mówi, zachęcam do zapoznania się z jego biografią: http://www.jimthompsonhouse.com/
Za bilet wstępu do muzeum zapłaciliśmy ok 15zł od osoby. Godziny otwarcia: codziennie od 9:00 - 18:00. Z hotelu na miejsce dostaliśmy się szybkim pociągiem ARL ze stacji Ramkhamhaeng przy której leży hotel do stacji końcowej Phaya Tai (ok 15 min jazdy). Później do celu doszliśmy piechotą ok 15 min spacerkiem. Cena za bilet pociągiem to koszt ok 4 zł od osoby.
Po zwiedzaniu domu, postanowiliśmy wybrać się na jedną z najbardziej znanych, backpackerskich ulic miasta: Khao San Road. Dostaliśmy się tam korzystając z Water Taxi, kierując się na Phan Fa Lilat. Tutaj zaliczyłam swój pierwszy masaż stop oraz zjedliśmy przepyszną kolację: Pad Thai z krewetkami popijąc je regionalnym piwem Koh Chang. Później powrót Tuk Tukiem do stacji ARL Phaya Tai (ok 10zł) i stamtąd szybkim pociągiem do hotelu.
Dzień 2: Zdecydowaliśmy się odwiedzić największy targ w Tajlandii - The Chatuchak. Dostaliśmy się tam koleją nadniebną, czyli BTS. Market otwarty jest jedynie w weekendy i można na nim kupić niemalże wszystko - od jedzenia, poprzez ubrania, kosmetyki kończąc na zwierzętach. My wykorzystaliśmy okazję i zakupiliśmy tutaj wszystkie prezenty. Chodzenie po targu zajęło nam ok 4 godzin, natomiast można tam spędzić nawet cały dzień!
Z Chatuchaka udaliśmy sie do parku Lumphini, w którym wolno przechadzają się warany. Muszę przyznać, że zobaczenie gada "spacerującego" swobodnie po trawie w otoczeniu placu zabaw, robi wrażenie. Sam park natomiast jest oazą spokoju. Można tam znaleźć spokój w tętniącym życiu Bangkoku I wyciszyć się na chwilę.
Po parku Lumphini pojechaliśmy do China Town na obiadokolację I krótkie zwiedzanie. Chińska dzielnica na pewno zaskakuje mnogością smaków, wyboru restauracji oraz ubóstwem.
Dzień 3: Tego dnia w planach mieliśmy zwiedzenie Oceanarium. Znajduje się ono w najbogatszej dzielnicy Silom, w środku centrum handlowego Silom Pargon. Wstęp nie należy do najtańszych, pojedyncze wejście to koszt ok 100zł od osoby. Polecam dzieciom oraz osobom, które nie były jeszcze w takich miejscach I chciałyby zobaczyć między innymi pływające rekiny. Pozostali mogą żałować wydanych 100zł. Będąc w centrum handlowym, skorzystaliśmy z okazji I zjedliśmy tam obiad. Zdecydowanie polecam taka opcję, ponieważ wybór jest ogromny a standardy higieny nie odbiegają od tych europejskich.
Wieczorem pojechaliśmy na 61 piętro hotelu Banyan Tree, gdzie znajduje się Vertigo& Moon Bar. Jest to kompleks barowo restauracyjny pod gołym niebem. Można tam wypić drinka I podziwiać Bangkok z góry. Drinki są piekielnie drogie - my za swoje zapłaciliśmy ok 150zł, natomiast widok rekompensuje wszystko. Byliśmy pod ogromnym wrażeniem miasta, szczególnie po zmroku. W samym barze turystów było bardzo wielu, dlatego polecam po prostu poczekać na zwolnienie się stolika, aby w spokoju podziwiać zapierającą dech w piersiach panoramę miasta. Jeżeli chodzi o ubiór, Panowie muszą włożyć długie spodnie, koszule oraz zakryte obuwie. Od Pań również wymaga się stroju eleganckiego, choć tutaj obsługa przymyka oko.
Dzień 4: Transfer na wyspę Koh Chang. Po wczesnym śniadaniu wykwaterowaliśmy się z hotelu I pojechaliśmy na dworzec Ekkamai skąd odjeżdzał autokar do Laem Ngop (cena ok 30zł od osoby). W miasteczku znajduje się przystań promowa, z której dopłyniemy do wysp Koh Chang I Koh Mak. Koszt rejsu wynosi ok 4 zł od osoby. Łączny czas podróży wyniósł ok 7 godzin. Na wyspie wzięliśmy lokalną taksówkę, tzw Songthaew, który za 8 zł od osoby zawiózł nas do hotelu. Zakwaterowanie znalezliśmy w Hotelu Coconout Beach Resort. Planowaliśmy spędzić na wyspie 5 nocy, jednak ze względu na silne wiatry ostaniego dnia, nie byliśmy w stanie opuścić wyspy. Odwołane zostały dosłownie wszystkie rejsy.
Dzień 5 - 10: pobyt na wyspie Koh Chang.
Hotel w którym nocowaliśmy to 4 gwiazkowy kompleks z dwoma basenami I bungalowami. Hotel dysponuje również prywatną plażą z leżakami. Przy basenie za darmo można pobrać ręczniki kąpielowe każdego dnia. Dodatkowo, hotel zapewnia możliwość codziennego sprzątania, wymiany ręczników oraz pościeli.
Dzień 11: Transfer na wyspę Koh Kood.
Początkowo przy pomocy speed boat mieliśmy przedostać się na wyspę Koh Kood. Ze względu na nadal bardzo silne wiatry okazało się to niemożliwe. Nasza podróż uległa komplikacji. Musieliśmy nieco zmienić nasze plany I przedostać się do miasteczka Laem Sok, z którego odpływały katamarany na Koh Kood. Koszt całej podróży przekroczył nasze założenia I wyniósł ok 250zł.
Była to jednak jedyna metoda opuszczenia Koh Chang.
Na Koh Kood zakwaterowani byliśmy w rescorcie A-Na-Lay. Jest to kompleks składający się z kilkunastu bungalow'ów, basenu, prywatnej plaży oraz restauracji. Zdecydowanie raj na ziemi I odizolowanie od cywilizacji. Wyspa jest praktycznie niezaludniona, I aby przedostać się z jednego miejsca na drugie konieczne jest wynajęcie skutera.
Dzień 14: Powrót do Bangkoku. Po wczesnym śniadaniu transfer do przystani promowej, skąd katamaranem przypłynęliśmy na ląd. Później busem zorganizowanym przez tę samą firmę dojechaliśmy do Bangkoku. Całkowity koszt podróży wyniósł nas 170zł.
W Bangoku zakwaterowani byliśmy w tym samym hotelu co wcześniej, czyli Nasa Vegas
Dzień 15: Ostatni dzień w Bangkoku postanowiliśmy wykorzystać na zwiedzanie Pałacu Królewskiego, świątyni Wat Phra Kaew, Wat Pho I Wat Arun. Całkowity koszt biletów to ok 150zł. Wszystkie obiekty wywarły na nas niesamowite wrażenie. Dostaliśmy się tam łodzią - trzeba wysiąść na przystani promowej nr 8 Tha Tien.
Dzień 16: Wylot, przylot do Polski 2 dni później, międzylądowanie w Londynie.
Komentarze
Prześlij komentarz